Templariusze – zakon od podszewki

images

Dziś przeniesiemy się w czasy średniowieczne i spróbujemy rozwikłać wiele tajemnic, które krążą o rycerzach Boga, czyli templariuszach. Czy prawdziwe były oskarżenia o ich pokaźne majątki, których dorobili się w imię nawracania pogan? Czy głoszenie herezji było jedynym powodem zakończenia ich działalności? To i wiele więcej w pońizszym artykule.

Templariusze to tak naprawdę Zakon Ubogich Rycerzy Chrystusa Świątyni Salomona. Był to, jak sama nazwa wskazuje, zakon rycerski. Podlegał on Kościołowi Rzymskokatolickiemu. Co do daty powstania zakonu nie ma jednoznacznych informacji, historycy podają trzy daty, 1118, 1119 i 1120 rok. Jego założycielem był Hugo de Payens, który wraz ze współzałożycielami złożyli śluby czystości, ubóstwa, posłuszeństwa i walki za wiarę. Rycerze zobowiązali się do ochrony pielgrzymek i zabezpieczenia szlaków pielgrzymkowych. Od króla Jerozolimy otrzymali oni kościół zaadaptowany z meczetu oraz pobliski pałac, które został szybko przemianowany na ich główną bazę.

Dopiero w 1129 roku zakon się ukonstytuował otrzymując odpowiednie reguły, które jasno określały prawa i obowiązki rycerzy zarówno w sferze wiary, jak i wojskowej. W 1147 roku zakon otrzymał od papieża swoje godło czerwonego, ośmiokątnego krzyża. Był to symbol męczeństwa noszony przez zakonników na białych habitach.

Struktura władzy zakonnej była typowa dla większości występujących w tym czasie zakonów. Na czele stał wielki mistrz wybierany w demokratycznych wyborach, gdzie zasiadali delegaci. Na wielkiego mistrza mógł zostać wybrany tylko człowiek, który przyjął śluby zakonne. Jednak w sprawach istotnych dla losów i funkcjonowania zakonu wielki mistrz nie był jedynym decydentem. Konsultował się on zawsze u kapituły złożonej z wysokich rangą osób, które jednocześnie były autorytetami wielu dziedzin, co miało wyeliminować ryzyko podjęcia niekorzystnych decyzji, które w efekcie mogły być szkodliwe. Zastępcą wielkiego mistrza był seneszal odpowiedzialny za sprawy gospodarcze i logistyczne. Na czele pionu wojskowego stał natomiast marszałek, pod którego podlegały wszystkie wojska i koordynował on wszelkie działania wojenne.

W Europie templariusze posiadali 13 prowincji. Na czele każdej z nich stał mistrz. Służący w zakonie dzielili się na cztery frakcje, braci-rycerzy, braci-służebnych, kapelanów i służby i rzemieślników. Każda z frakcji miała określone statutowo zadania. Niektóre oddziały składały się także ze świeckich rycerzy, czasowo wcielonych do zakonu. Po upływie służby wracali oni do życia świeckiego. Organizacja i hierarchia w zakonie stały na najwyższym poziomie, wszystko było dokładnie określone w statucie.

Motto zakonu brzmiało: „Non nobis Domine, non nobis, sed nomini Tuo da gloriam!”

(Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę. Psalm 115,1)

Historia zakonu była bardzo barwna, jednak od samego początku cieszył się on powszechnym poważaniem i przychylnością bardzo wielu rządzących. Był to zakon aktywnie angażujący się w wyprawy krzyżowe, co zresztą zostało uczczone poprzez dodanie czerwonego krzyża do ich peleryn.


Jednak prawdziwe problemy nadeszły wraz z wyłączeniem zakonu spod władzy biskupiej. Wtedy to tak naprawdę zaczęła narastać niechęć dostojników kościelnych w stosunku do templariuszy. W 1291 roku upadło Królestwo Jerozolimskie i zakon został bez własnej siedziby. Na domiar złego, wskutek ogromnego zadłużenia króla u zakonu, na terenie Francji nastąpiła delegalizacja zakonu. W 1311 roku, po długim procesie zakon został zlikwidowany, a cały jego majątek skonfiskowany. Bardzo wielu zakonników poniosło śmierć na stosie, zlikwidowano w ten sposób większość najwyższych stopniem braci zakonnych.

W 1312 roku papież Klemens V zawiesił zakon a jego majątek przekazał joannitom. Jednak uniewinnił on templariuszy od powszechnego wtedy zarzutu herezji. Tak skończyła się piękna i barwna historia jednego z najlepiej zorganizowanych zakonów rycerskich w historii Kościoła Katolickiego. Templariusze do dziś są owiani nutką tajemniczości, a ich motyw jest bardzo często wykorzystywany w kulturze. Byli oni nie tylko zakonnikami, ale także i świetnymi rycerzami i politykami. Wiele korzystnych układów z władzami dawało im ogromne przywileje w wielu miejscach świata. Koniec historii tego zakonu nie jest już tak barwny, jednak miał podłoże ekonomiczno-polityczne, co tak naprawdę nijak ma się do ich głębokiej wiary i pełnego oddania sprawie.